- Zejdziesz ze mnie? - zapytałam. Pomyślałam przez chwilę, że stracił przytomność, ale ta myśl minęła, gdy spróbował usiąść naprzeciwko mnie. Było ciemno jakbym zamknęła oczy. Klara zachichotała. Zapewne głupio musiało to wyglądać. Zaciekawiło mnie, co się stało.
- Dlaczego jest tak ciemno? Czyżbym oślepł? - zażartował Scorpius. Po omacku kopnęłam go w łydkę. Jęknał z bólu.
- Nie wiem, dlaczego jest ciemno. Spróbuję wyjść i sprawdzić dlaczego.
- Proszę zostać w przedziałach! - krzyknęła jakaś kobieta. Dziwnie się złożyło, że akurat w tym momencie, ale miałam to w poważaniu. I tak wyszłam.
- Jess! - syknęła Klara - Jeszcze cię za to wyrzucą zanim dojedziemy do Hogwartu!
Zignorowałam ją i poszłam przed siebie. Potknęłam się o coś i zapomniałam, że drzwi były zamknięte. Delikatnie je otworzyłam. Wszędzie ciemność nadawała tej tajemniczości, że pomimo wszystkiego zaczęłam się bać. A jeśli jacyś zbóje zaatakowali pociąg? Wyciągnęłam różdżkę. Uważałam to za bezsensowne, gdyż jeszcze żadnych zaklęć nie znałam, ale i tak to dodawało mi odwagi, by iść dalej.
Nagle oślepiło mnie światło. Mrugnęłam szybko oczyma. jakaś wielka postać stała przede mną. Ze względu na to źródła jasności nie mogłam się przyjrzeć.
- Oj, przepraszam - mężczyzna obniżył różdżkę. Był bardzo gruby. Miał bardzo sumiaste wąsy, ale twarz dobrotliwą. Wyglądał na jakiegoś sześćdziesięciolatka. Uśmiechnął się do mnie i mrugnął prawym niebieskim okiem.
- Co ty tu robisz? Przecież mówiono, żeby wszyscy zostali na miejscach - zapytał, ale w jego tonie nie wyczułam żadnej pretensji, jedynie niewinne zaciekawienie.
- No to ja... ehm... szłam poszukać pani z wózkiem. Moja koleżanka chciała sobie coś kupić no i ja - skłamałam kulawo. Nie miałam pewności, czy mi uwierzył.
- Tak, tak. Pójdziesz ze mną, panienko. Jak się zwiesz?
- Jestem Jessica Newton - powiedziałam. Jęknęłam w duchu. Klara miała rację. Poczułam, że moje tętno podniosło się, a serce zaczęło bić szybciej. Po prostu ze strachu. Modliłam się, by osoba towarzysząca obok niczego nie odczuła czy nie dosłyszała.
- Nowa uczennica? Byłbym nieuprzejmy, nazywam się Horacy Slughorn. Będę uczył pierwszorocznych eliksirów. To naprawdę fascynująca magia... - chciał rozpocząć swoją przemowę, ale bezlitośnie mu przerwałam. Interesowało mnie w tej chwili tylko jedno.
- Dlaczego pociąg się zatrzymał?
- Śmierciożerca - odpowiedział krótko. Nie rozumiałam, o czym mówił, ale spoważniał. Nawet w jego oczach jarzyły się groźne błyski.
- Co to śmierciożerca? - wypaliłam
- Śmierciożerca to zwolennik Tego-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać. Rok temu większość została wyłapana, ale są ci, którzy jeszcze buszują na wolności. Wstrętne typy.
- Kogo, przepraszam?
- Największego czarnoksiężnika wszechczasów. Zwał się Voldemort.
- Voldemort? - powtórzyłam zdziwiona. Ładne imię, nie ma co.
- Cii! To imię nadal wzbudza strach.
- Przecież on nie żyje - burknęłam.
- Fakt, nie żyje, ale z nim to nigdy nic nie wiadomo. Już raz się odrodził, to dlaczego nie mógłby po raz drugi?
- Odrodził się? Jak?
- Nikt tego nie wie, prócz Harry'ego Pottera rzecz jasna. Może będę nietaktowny, ale kim są twoi rodzice? Czarodziejami?
- Nie, proszę pana. Mugolami.
- Ach... nie, nie, nie. Ja nie jestem z tych, co dyskryminują mugolami. Nie, nie. Newton, Newton... czy ty nie jesteś spokrewniona z Issakiem Newtonem?
- Tak. Jestem.
- ŚMIERCIOŻERCA! - ktoś krzyknął zza wagonu. Slughorn szybkim ruchem podniósł różdżkę, zostawił mnie i pobiegł przed siebie. Lekkomyślnie pomaszerowałam za nim. Ktoś otworzył drzwi i wypadł na główne przejście. Przypadkiem nadepnął mi nogę.
- Auu!
- Przepraszam - rzekł jakiś aksamitny głos i powróciła ta nieznana dziewczyna.
- Staisy? - rzuciłam cicho?
Straciłam przytomność.
Obudziłam się w jakimś jasnym pomieszczeniu. Wszędzie znajdowały się łóżka. Na żadnym nikogo nie było. Białe ściany nie nadawały żadnego pozytywnego atutu temu pokojowi. Przypomniałam sobie, że usłyszałam Staisy. Tylko tyle. Dalej zrobiło mi się słabo i chyba zemdlałam. Nie pamiętałam.
- Dobrze, że ten śmierciożerca Avady nie użył na niej. Jakiego ona jest pochodzenia? - zapytał jakiś troskliwy głos.
- Jej rodzice są mugolami.
- To wszystko wyjaśnia. Boże... przecież ona mogła zginąć.
Słuchałam tego z zamkniętymi oczami. A co z Tiarą Przydziału??
ciekawa notka,uwielbiam blogi o takiej tematyce:-)
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
Usuńuwielbiam blogi o takiej tematyce:-)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie - potterowe autografy i jeszcze więcej magii ;)
Okej ;) Wpadnę ;)
UsuńThx :D
Łaaał :3 Świetne to jest :3
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ^.^ chcę więcej!!! xd
***
Na tym blogu też będziesz uwzględniała różne postacie od chętnych? :> ( tak jak na tamtym, że np. Była Alex, Divia )
Bo jam być chętna!!!!!!! :D
Pozdrawiam, życzę weny, i czekam na kolejną notkę! :*
Jasne, że będą ;) Ale w swoim czasie :D
UsuńDzięki :)