Nadszedł dzień, w którym po raz pierwszy zobaczyłabym Hogwart. Miałam niedaleko do King Cross, więc poszłam na piechotę. Naprawdę byłam podekscytowana. Hagrid wytłumaczył mi jak wejść na peron 9 i 3/4. Musiałam przebić się przez barierkę łączącą peron dziewiąty i dziesiąty. Miałam jedynie obawę, że w najgorszym razie uznają mnie za chorą psychicznie, gdybym stuknęła o zamurowaną przestrzeń. Sama myśl o takim wypadku wydawała mi się śmieszna.
Słońce przeszywało każdy zakątek Londynu grzejąc wszystkich. Chmury widoczne z daleka nie stanowiły żadnego zagrożenia powodziowego. Wiatr hulał beztrosko szeleszcząc kolorowym poszyciem z liści.
Gdy dotarłam do stacji usiadłam na pobliskiej ławce, by zaczerpnąć powietrza przed czekającą mnie niesamowitą przygodą. Zrezygnowałam z wylegiwania się, ponieważ zauważyłam, że zwracam na siebie uwagę. Nie dziwiłam się zresztą. Targałam dwie duże torby podróżne, kociołek i na dodatek sowę w klatce. Za pięć minut odjeżdżał pociąg. Postanowiłam przedostać się do peronu, w którym miałam odjechać do Hogwartu. Podeszłam do tej barierki i powstrzymałam oddech. Posuwałam się dalej, aż zetknęłam się z ścianą. Kątem podświadomości oczekiwałam uderzenia, które rozbiłoby mi bez problemu głowę. Jednakże pobiegłam dalej i otwierając oczy zauważyłam czerwony pociąg. Lśnił naprawdę zachwycająco. Wokół znajdowało się wielu ludzi z podobnym bagażem do mojego.
Weszłam do lokomotywy i dałam jakiemuś mężczyźnie, który mnie o to poprosił bilet. Odwzajemniłam jego uśmiech i zaczęłam szukać jakiegoś wolnego wagonu. Z natury byłam nieśmiałą osobą. Wolałam zostać sama niż siedzieć między nieznajomymi. Usiadłam przy oknie i próbując szczęścia założyłam słuchawki na uszy. Włączyłam odtwarzacz MP3. Przez chwilę nie działał, ale potem mogłam posłuchać spokojnie muzyki. Co też mi ten Hagrid za bzdury naopowiadał, wszysto działa jak natura chciała. Pomyślałam. Właśnie zaczęła się moja ulubiona piosenka z grupy Three Days Greece, gdy tu nagle usłyszałam trzask drzwi.
- Przepraszam, można? - miała kruczoczarne włosy spięte w wysoki kucyk. Różana cera ładnie tliła się w pomieszczeniu. Rysy były bardzo łagodne i przyjazne. Zazdrościłam jej orzechowych oczu.
Kiwnęłam głową i z grzeczności wyjęłam z uszu słuchawki. Dziewczyna wykorzystała to bardzo dobrze.
- Jestem Klara, Klara Jordan. A ty?
- Jessica Newton. Miło mi - szepnęłam. Wolałam uniknąć rozmowy.
- Mam nadzieję, że znajdę się w Gryffindorze... Tam są ludzie odważni i w ogóle... ja też chcę być taka...
- Ale na pewno taką nie zostaniesz - mruknął inny głos. Do wagonu weszła jeszcze inna osoba. Chłopak miał brązowe włosy, ładne, wydatne usta i migdałowe oczy.
- Jestem Scorpius Darkness. A wy jak się nazywacie?
Zaciekawiła mnie jego osoba, więc chciałam na nim wypróbować pewną taktykę zwaną podrywem, ale szczerze należałam do osób, które nie interesowałam się chłopakami. Za młoda byłam.
- Nie mam imienia - mruknęłam - A to moja siostra - puściłam jej perskie oczko, uśmiechnęła się blado.
- Nie wierzę. Jak masz na imię?
- Nie mam imienia. Rodzice zapomnieli mi je dać. Nie chcieli mnie - zrobiłam smutną minę.
- Współczuję. Widziałyście taką dziewczynę? Bardzo mi się podoba, a nie wiem jak do niej zarwać - zaczął. Zdziwiło mnie, że tak otwarcie nam to mówił.
Nagle pociąg się zatrzymał, a Scorpius bezwładnie wylądował na mnie...
___________________________
Jak się Wam notka podoba?
Zapraszam również na mojego fotobloga ---> http://www.photoblog.pl/sollaris/135585545/witajciee.html
super :)
OdpowiedzUsuńDziękować :D
Usuńnotka - swietna i za krotka ;p ale to nic. i tak baardzo ciekawie, tylko że mogłabyś pisać kto co mówi, gdy rozmawiają 3 i więcej osób. będzie łatwiej się czytało :)
OdpowiedzUsuńhttp://life-amily.blogspot.com/ - nowa notka
Spoko ;)
Usuń