- Hagridzie? - zagadnęłam zaczepkowo, by rozpocząć konwersację. Miałam tyle pytań, a rozmowa z Staisy dzwoniła mi w uszach. Chciałam wiedzieć, co to wszystko znaczyło i o czym mówiła. Jej wygląd nadal był dla mnie dziwny. Wyglądała na bardzo ładną dziewczynę, ale oczy jej mieniły się złocistymi kolorami. Naprawdę mnie to chwyciło, że lada chwila a mogłabym się stać lesbijką. Cera blada pięknie prezentowała się przy wspaniałych blond włosach. Ja przy niej mierzyłam nisko co do urody, ale nie uważałam się za brzydką, a także za piękność się nie uznawałam. Z tych zamysłów uwolnił mnie mój towarzysz, a zarazem opiekun.
- Co?
- Ehm... chciałam się zapytać, co to Hogwart i te domy? Staisy coś mi napomknęła o nich, ale nie wiedziałam o co jej chodzi.
- No Hogwart to przeciż jest szkoła dla czarodziejów. Ano są w nim cztery domy. Hufflepuff, Gryffindor, Ravenclaw i Slytherin. W Slytherinie są przebrzydłe diabły, tam są zwykle Ci, co lubią czarną magię. Wcześniej byli tam poplecznicy Sama-Wiesz-Kogo, ale jego już nie ma...
- Sama-Wiesz-Kogo? Kto to?
- Taki czarnoksiężnik. Harry Potter go pokonał, cholibka, miałem szczęście go poznać, nawet się przyjaźnimy - powiedział z dumą.
- Harry Potter? Obiło mi się o uszy... - przypomniałam sobie jak rok temu jakiś mężczyzna podszedł do mnie i wytarmosił krzycząc "Ciesz się, bo to szczęśliwy dzień! Niech żyje Harry Potter!". Dziwne przeżycie.
- A to ci heca. Harry Potter znany w świecie mugolskim - uradował się Hagrid, a na jego twarzy zagościł rumieniec.
- Hagridzie, a co z domami?
- Ach taak, no to są cztery domy, jak mówiłem. Ravenclaw jest dla osób no kujonów... a Gryffindor, no ba, sam w nim byłem... - zauważyłam, że uśmiechnął się do siebie, ale ten usmiech raptownie zbladł - w Gryffindorze są jedynie ci odważni, mężni itepe, a w Hufflepuff same niezdary. Ale są tam ludzie wierni uczciwi, więc cholibka jedynie Slytherin odradzałbym.
- A to sami wybieramy dom?
- Niee, no co ty. Tiara. Wkładasz ją na głowę i ona ci powie w jakim będziesz domu i już.
- Tylko? - zdziwiłam się, że to takie proste. Moja wyobraźnia pędziła hen wysoko. Bałam się jedynie, że trafię do Slytherinu.
- A co to jest szlama? - zapytałam, przypominając sobie kolejny fragment rozmowy.
- Szlama? To obraźliwe określenie czarodziejów, którzy pochodzą z mugolskich rodzin - powiedział niepewnie Hagrid. Zrozumiałam wszystko.
- Czyli jak ja?
- Tak, właśnie do Slytherinu trafiają tacy ludzie, co używają tego ordynarnego języka.
Pomyślałam sobie, że Staisy trafi do Slytherinu. Współczułam jej, ale nie znałam jej. Może by się ucieszyła na wieść o tym, że dostałaby się do tego domu. Porzuciłam te myśli i poszłam do zoologocznego, by kupić sobie sowę.
W sklepie znajdowało się wiele ptaków i nie tylko. Wielobarwne z tropików wzbudziły mój zachwyt, ale nie sądziłam, by długo pożyły w nieznanym klimacie, więc zrezygnowałam z kupna takich egzotycznych zwierząt. Spojrzałam na koty, niektóre naprawdę wyglądały słodko, ale jak sobie postanowiłam, szukałam ładnej i dobrej sowy. Hagrid mi powiedział, że one są bardzo sprytne i zaniosą list wszędzie, dokąd bym tylko chciała. Wybrałam sobię tę:
Ujął mnie ten wygląd. :)

super, czekam na nastepny :*
OdpowiedzUsuńhttp://dzieckousmiechulosu-harrypotter.blogspot.com/
świetne, tak jak już mówiłam. Twój blog jest boski i mogłaby powstać książka o twojej histori. mam nadzieję, że zdecydujesz się na codzienne dodawanie postów. :)
OdpowiedzUsuńsą 2 nowe posty i możliwe, że jeszcze dzisiaj dodam kolejny :) http://life-amily.blogspot.com/