piątek, 2 listopada 2012

Przygoda z Filchem - przygoda niezapomniana

   Wzruszyłam ramionami i powędrowałam dalej. Dużo trudności sprawiło mi odnalezienie sali od zaklęć. Woźny, Filch zdążył już na mnie nakrzyczeć pod pretekstem włóczenia się po szkole w jakiejś złowieszczej intencji.
- Jak się nazywasz? - zapytał z przekąsem w głosie.
- Nie wiem - grałam na zwłokę. Nie byłam na tyle głupia, by sądzić, że mi uwierzy.
- Ty głupia smarkulo! Szlaban o szóstej wieczorem. Inaczej powiadomię dyrektora o twoim występku, doigrasz się! Obiecuję ci to! - fakt, naprawdę zachowywał się wobec mnie bardzo mile. Miałam wielką ochotę mu się odwdzięczyć.
- Proszę pana, mógłby pan być tak uprzejmy i zejść mi z drogi? Mogę również powiadomić profeosr McGonagall o tym, że przeszkadzasz mi pan w dojściu na zajęcia - i tak po prostu bez żadnego ostrzeżenia poszłam sobie omijając tego ponurego mężczyznę.
- Pożałujesz tego, mała! Nigdy nie widziałem tak pyskatego bachora! - krzyczał za mną. Nie zostałam mu dłużna.
- Ja też nie widziałam większego nietoperza.
    I tak zaczęła się gonitwa, którą zapamiętałam do końca życia. Filch mnie gonił z miotłą w ręku, a ja uciekałam coraz to robiąc przeszkody woźnemu w postaci różnych niespodzianek, typu zbroja znajdująca się tuż przed jego nogami. Kiedy znalazłam się wśród wielu uczniów, wielu z nich się na to zjawisko patrzyło z wyraźnym rozbawieniem. Napotkałam Amber, której spojrzenie brzmiało 'O co chodzi?'.
- Nie pytaj - wydyszałam i pobiegłam dalej na drugie piętro, by tam zgubić Filcha.
   Na drugim piętrze nikogo nie było. Zauważyłam, że na końcu korytarza znajduje się łazienka dla dziewczyn. Pomimo wszystko chciałam się tam ukryć. Zaczęłam biec w stronę drzwi, gdy nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek. Chciałam krzyknąć w obawie, że to jakaś osoba, która ma wobec mnie złe zamiary. Mój towarzysz zatkał moje usta swoją dłonią. Zaciągnął mnie do toalety, ale nie do tej, o której myślałam, żeby została moim schronieniem. Byłam w męskiej łazience. Zaczęłam się szarpać i stłumionym głosem powiedziałam:
- Co ty do diabła robisz?!
- Ratuję ci skórę - powiedział rozbawiony głos. Zostałam uwolniona. Mogłam wreszcie zobaczyć twarz mojego porywacza. Zatkało mnie. Przede mną stał Scorpius uśmiechając się od ucha do ucha. Miałam ochotę go za ten żart spoliczkować. Usłyszałam kroki. Chłopak wziął mnie za rękę i kazał mi się skryć w głębi łazienki.
- Ukryj się w jakiejś kabinie, a ja sprawdzę, czy Filch buszuje na korytarzu. Tak poza tym niezłego bigosu narobiłaś. Gratulacje - wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Ha ha ha. Patrz, czy tam woźny nie łazi - mruknęłam, pozbawiając bezlitośnie Scorpiusa uśmiechu. Satysfakcjonowało mnie to. Gryfon podszedł do drzwi. Otworzył odrobinę drzwi. Z wielką ostrożnością, powoli rozchylił je i wytknął głowę zza łazienki. Nikogo na korytarzu nie było.
- Jess, droga wolna.
    Wyszłam z kabiny, w której nieźle cuchnęło. Podeszłam do okna, uchyliłam je i zaczerpnęłam powietrza. Darkness roześmiał się. Jego entuzjazm był zaraźliwy. Uśmiechnęłam się.
- Dzięki. Gdyby nie ty pewnie teraz byłabym w gabinecie dyra.
- A co ty mu zrobiłaś? Niezła draka była.
    Zaczęłam mu opowiadać jak natknęłam się na woźnego i jak potoczył się przebieg naszej rozmowy. Scorpius zaczął się śmiać do upadłego. Trochę mnie to zażenowało.
- A ty dlaczego nie na lekcji? - zapytałam. Właśnie przypomniałam sobie, że od piętnastu minut trwa pierwsza lekcja.
- O kurczaczek - mruknął Scorpius. Parsknęłam śmiechem. Wybiegłam z łazienki chłopców, a Gryfon za mną. Nie wiedziałam jedynie, gdzie mamy lekcje. Zatrzymałam się.
- Mamy lekcje na piątym piętrze. Byłem tam, ale... - urwał. Nie zwróciłam na to uwagi. Pobiegłam w stronę schodów razem z towarzyszem. Nieźle się zdyszeliśmy, ale dobiliśmy do celu. Zapukałam nerwowo w stronę drzwi i weszłam, a za mną Scorpius. Nie zauważyłam, żeby był gdzieś jakiś nauczyciel, więc bez słowa usiadłam obok Niki, która siedziała sama. Kolega usiadł za mną.
- Możecie wytłumaczyć swoje spóźnienie? - zapytał mały człowieczek, na którego wcześniej nie zwróciłam uwagi. - Wstańcie proszę.
   Posłusznie uniosłam się z krzesła, co powtórzył po mnie Scorpius. Myślałam gorączkowo nad wymówką.
- Nie mogliśmy znaleźć drogi, panie profesorze. Jeszcze Irytek nas zaatakował i złośliwe obrazy nam źle podpowiadały drogę - sama byłam zaskoczona pomysłem, który wydał mi się wprost genialny.
- Tak, proszę pana, ale nam w końcu powiedziano o tej sali - dokończył za mnie Scorpius. Miałam ochotę się roześmiać, ale postarałam się wyglądać normalnie.
- Dobrze. Wyjmijcie książki. A więc mówiliśmy o tym, czym są zaklęcia. Zaklęcia to działanie składające się z wykonywania określonych ruchów i wypowiadania określonych słów, mające na celu częściowe ukształtowanie rzeczywistości. Proszę to zanotować.
   W klasie rozległy się głosy skrobiące po pergaminie. Szybko zapisałam powyższą definicję.
- Jessica, co tak naprawdę was powstrzymało? - zapytała mnie Nika. A więc nie uwierzyła - pomyślałam.
- Potem ci powiem - powiedziałam wymijająco.
- Mam ci przekazać list. Wiesz, na śniadaniu cię nie było, a twoja sowa podleciała, więc wzięłam od niej list - szepnęła i zarumieniła się nieznacznie. Podsunęła mi zaadresowaną do mnie kopertę. Dyskretnie wyjęłam zawartość. Znajdował się tam pergamin z bazgrołami. Szybko przeczytałam.

Droga Jess,
cholibka, mam nadzieję, że u Ciebie wszystko ok. Jeśli być miała ochotę to mogłabyś tam zajrzeć do mnie? Będę czekał przy Wielkiej Sali o szóstej. Daj mi znać na odwrocie.
                                                                                                                         Hagrid.

   Uśmiechnęłam się do siebie. Zauważyłam, że Nika i Scorpius zaglądali mi przez ramię. Spojrzałam na nich z dezaprobatą, ale zignorowali mnie.
- Mogę iść z tobą? - zapytał Scorpius
- Ja też chcę! - szepnęła mi w ucho Nika.
   Zgodziłam się. Nie mogłam się doczekać spotkania z Hagridem. 

5 komentarzy:

  1. Super!:D
    Czekam na kolejne notki!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować :)
      A jeśli mi na to wena pozwoli to może pojawi się notka jeszcze dziś xD

      Usuń
  2. Fajna notka! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. super :) Obserwuję i liczę na rewanż :))
    biszkopcik86.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń