piątek, 9 listopada 2012

Sen i błonia?

   Witajcie! Jak Ci bystrzejsi zauważyli nadeszła zmiana. Pewna miła dziewczyna była tak uprzejma zrobić nagłówek (znaczy się kilka i miałam dylemat, który wybrać, bo wszystkie były śliczne).Za co należą się jej podziękowania! Jeśli chcecie się z nią skontaktować to zawsze znajdziecie ją tu - KLIK
Napiszę krótką notkę na dobranoc, ale uprzedzam moja kreatywność osiąga blisko 0% ;)

     W nocy miałam straszny sen. Przedzierałam się przez wszystkie zielska i nagle przede mną ukazała się polana. Na niej rozstawiono namiot. Podeszłam bliżej, by zobaczyć, kto w  nim się znajdował. Zdziwiłam się, gdyż nie widziałam ani jednego śladu ogniska, a bez niego człowiek, by zamarzł na śmierć. Zajrzałam przez malutką szparę, co się działo w środku. Zobaczyłam zakrwawioną twarz.
    Ocknęłam się dysząc ciężko. Po pięciu minutach wstałam i zaczęłam majstrować przy budziku Klary. Wolałam, żeby nie budził dziewczyn o szóstej rano w sobotni poranek. Przekręciłam wskazówkę wskazującą godziny, tak, że teraz była 3 nad ranem. Rzuciłam się na łózko, by ponownie zasnąć. Nie udało mi się to, więc pogrążyłam się w rozmyślaniach. Fioletowe oczy... ten wzrok... ta cera... ten sen... Wszystko zdawało się takie przerażające, takie nierealne.
   Zdecydowanie nie mogłam wszystkiego przemyśleć w tym pomieszczeniu. Postanowiłam się przewietrzyć. Na błoniach usiadłam przy najbliższym drzewie nieczuła na jesienne piękne natury i ostatnie w tym roku promyki słońca oświetlające moją twarz.
- Zwłaszcza tobie... - mruknęłam, myśląc głęboko nad tym, co to mogło oznaczać.
-  Co mnie? - zapytał się mnie ktoś. A kto? Scorpius. Znowu.
- Muszę zawsze ciebie spotykać w najmniej odpowiednich momentach?
- Takie życie - mruknął wzruszając ramionami. Potem uśmiechnął się.
      Wywróciłam oczami.
- Czy ty mnie śledzisz czy mi się zdaje? - zapytałam odczepnie.
- Zdaje ci się.
- Naprawdę? Coś myślę, że jednak nie.
- Ależ oczywiście, że tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak!
- Nie!
     Roześmiałam się.
- Nie szkoda ci czasu na mówienie tego samego słowa? - zapytałam.
- Oczywiście, że nie. Nigdy.
    Wywróciłam ponownie oczami.


Nie, nie dałam rady więcej! Moje wypociny takie osiągnęły efekt -.- Aż wstyd tak krótką notkę publikować -.-

5 komentarzy:

  1. Jak tu weszłam, moim oczom ukazała się liczba: 999. xd Oczywiście to liczba wyświetleń! :D Szybko dotarłaś do 1000 ;D
    Co do poprzedniej notki:
    Świetna była :D Oby tak dalej :D
    Przejdę do obecnej :D
    Hmm... Co z tego, że krótka? :D
    Lepiej coś, niż nic :D
    Zresztą im krótsze notki, tym czytelnicy bardziej zaciekawieni! :D
    Bo mnie to się nigdy nie chciało czytać długich notek :D W końcu i tak się zawzięłam i zaczęłam je czytać xd
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :O
      Właśnie spojrzałam na liczbę wyświetleń xD
      Wy tu piszecie jaka to notka jest a o nagłówku ani kropki :<

      Usuń
  2. Nie masz nic u mnie do nadrabiania. Sama mam mało czasu na pisanie notek.
    Fajnie, że chociaż tyle. Jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super historia ! Bardzo mi się podoba! ;D Lubię Scorpiusa <3 Zapraszam do mnie www.magiczne-zycie-evans.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń