Odkąd dowiedziałam się o istnieniu wampirów to minęło cztery lata. Zaprzyjaźniłam się z Staisy, a moi koledzy i koleżanki polubili ją. Prawie nic się nie zmieniłam. Jedynie podrosłam i nico zmienił mój wygląd. Jednak Emily dowiedziała się kim byłam. Powiedziałam to jej rok temu...
- Emily.. muszę ci coś powiedzieć - powiedziałam pewnego lipcowego poppłudnia spędzając z nią mile czas przy naszej ulubionej fontannie. Woda unosiła się pod wpływem silnego ciśnienia w górę i opadała na dół co raz odbijając się od powierzchni małego wodnego zbiornika. Słońce ogrzewało z wielką intensywnością nasze plecy.
- Tak, Jess? - zapytała, bawiąc się srebrną bransoletką, którą dostała ode mnie w prezencie na urodziny. Widocznie nie interesowała się zbytnio tym, co miałam jej do powiedzenia. Jednakże bez względu na to musiałam podjąć się tego wyzwania. Teraz albo nigdy. Pomyślałam.
- We wrześniu wyjeżdżam do szkoły... - zaczęłam. Nie wiedziałam kompletnie jak do tej sprawy podejść.
- Jessica, musisz to wałkować? Czy myślisz, że się cieszę, że wyjeżdżasz we wrześniu? Nie musisz mi o tym przypominać.
Zdenerwowała mnie. W ogóle się nie interesowała, o co mi chodziło. Czułam, że nasza więź coraz słabnie. Poniekąd się nie zdziwiłam, ale i tak to zabolało.
- Emily. Chcę ci powiedzieć prawdę, a ty w ogóle się tym nie interesujesz? - wypaliłam.
- Mów... - westchnęła tylko zrezygnowana.
- Jestem czarownicą.
- To nie Halloween, Jess.
- Naprawdę. Mam dowód - wyciągnęłam różdżkę.
- To przecież kawałek jakiegoś patyka. Jess, naprawdę zacznij się zachowywać normalnie - mruknęła. Nie była dawną Emily. Przerażało mnie jej obojętność.
- To patrz... - mruknęłam i z różdżki wystrzeliły zielone promienie. Nie użyłam zaklęcia, jedynie potarłam nią o chusteczkę, niby w celu wytarcia. Nie obawiałam się listów ze szkoły. - Chcesz jeszcze innych dowodów? Mam ci pokazać moje książki?
- Żartujesz... przecież takie wiedźmy i inne chochliki są wytworem ludzkiej wyobraźni!
- Myślisz, że jestem wytworem ludzkiej wyobraźni? Przecież to wszystko widzisz... Nie próbuj oszukiwać sama siebie, Emily. Prawda jest prawdą i nią pozostanie.
- Ty... Ty jesteś inna! Opuściłaś mnie dla tego czegoś, co zwiesz magią! Nienawidzę cię! - krzyknęła ostatnie zdanie na głos. W uszach mi zadźwięczało. Uciekła.
Rozmyślałam nad tym wydarzeniem. Wciąż czułam złość na Emily. Skreśliła mnie tylko dlatego, że byłam inna. Już dawno odebrałam jej status przyjaciółki. Klara, Karolina, Amber, Nika, Staisy, Skorpius i Alex znali mnie najlepiej ze wszystkich, nie licząc Hagrida.
Westchnęłam i wstałam, rozciągając się rozkosznie.
Świeeetne...:o
OdpowiedzUsuńDlaczego takie krótkie? :(
Dzięki :D Sama nie wiem :C
Usuń